Przebywając w dniach od 28.12.87 do 02.01.88 w Rzymie na Europejskim spotkaniu młodych, uczestniczyłem w godzinach przedpołudniowych w audiencji środowej u Papieża Jana Pawła II w sali Pawła VI w Watykanie, dn. 30.12.87.
W chwili gdy Papież witając się z poszczególnymi grupami zbliżył się do miejsca, w którym stałem, krzyknąłem: „Ojcze! Pozdrawia parafia księdza Aleksandra Fedorowicza”. Papież odpowiedział: „Acha… On już nie żyje… Już przed Panem Bogiem” – i po chwili: „brat Tadeusza” – i na zakończenie, odchodząc: „Święty człowiek”.
Marek Chojnacki
Wpatrujcie się w przykłady. Jest ich tak wiele w każdej diecezji, a wymienię tylko świętego Maksymiliana Marię Kolbego, biskupa Michała Kozala, Męczennika z Dachau…, a z naszych stron księdza Wojciecha Blaszyńskiego, księdza Jana Balickiego, księdza Aleksandra Fedorowicza, księdza Władysława Korniłowicza…, a wreszcie współczesnego nam, ofiarnego aż do śmierci księdza Jerzego Popiełuszkę.
Jan Paweł II, 9 VI 1987 – Lublin. Msza św. w dzielnicy Czuby

Modlitwa o beatyfikację Księdza Aleksandra Fedorowicza

Boże w Trójcy Świętej Jedyny, Ty w swojej przedziwnej opatrzności wciąż obdarzasz Kościół nowymi świadkami Twojej miłości. Wychwalamy Cię za to, że dałeś nam niestrudzonego kapłana Aleksandra Fedorowicza. Boże, Ty wiesz, jak ks. Aleksander całym sercem dawał o Tobie radosne świadectwo, także w uporczywej ciężkiej chorobie, powtarzając często słowa: „Bóg jest Miłością”. Wejrzyj, Boże, na to, z jak wielką wiarą nauczał, że celem życia ludzkiego jest zjednoczenie z Tobą i że tylko ono jest trwałym fundamentem jedności między ludźmi. Pomnij, Boże, na to, że ks. Aleksander ożywiony Twoim Duchem wskazywał, iż Eucharystia jest centrum życia chrześcijańskiego, przez co przyczynił się do odnowy życia liturgicznego Kościoła w Polsce zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II.
Spraw, Boże, aby został on wyniesiony na ołtarze i mógł przez swoje wstawiennictwo umacniać Twoich kapłanów, a szczególnie proboszczów oraz ludzi dotkniętych cierpieniem, nieuleczalnie chorych, niewidomych i wszystkich, którzy za jego przyczyną będą się do Ciebie zwracać. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.
Pokornie Cię błagam, Boże, udziel mi za wstawiennictwem księdza Aleksandra Fedorowicza tej łaski, o którą teraz szczególnie proszę…
Za wiedzą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 03.12.2014/Nr 3946/D/2014
W przypadku otrzymania specjalnych łask za wstawiennictwem ks. Aleksandra Fedorowicza prosimy o powiadomienie Parafii św. Franciszka z Asyżu w Izabelinie.

„On pokazał, że świętość jest możliwa” – Wspomnienia

 

Bardzo jest trudno pisać o świętym. To prawie równie trudne, jak pisanie o wielkim dziele sztuki.
Uczynił rzecz najlepszą, największego dzieła dokonał. „Przez uświęcenie samego siebie, prostotę, dobroć i radość otworzył źródło błogosławieństwa i łask – za życia i po śmierci” – dla nas wszystkich.
Bardzo trudno było zrozumieć, że go już nie ma z nami. Ale przecież jest, modli się za nas. Teraz po śmierci – tak jak za życia, a może bardziej jeszcze „otwiera źródło błogosławieństwa i łaski” dla nas wszystkich.
Helena Kuszel

 

Na łóżku przy sobie miała fotografię księdza Proboszcza. Wciąż Go wspominała i widać było, że modliła się za jego przyczyną. Przed wyjściem ze szpitala rozmawiałam z lekarzem, który powiedział mi, że żadnych szans uratowania jej nie ma. Powiedział to jeszcze paru innym osobom. Jednak jeszcze tego samego dnia wieczorem nastąpiła nieznaczna poprawa. Obecne czuje się coraz lepiej – jest już na drodze do wyzdrowienia – Siostry się bardzo za nią modliły. Wiele prosiło o jej zdrowie za przyczyną Księdza Proboszcza. Myślę, że to był mały „cud” (choć tego ściśle dowieść nie będzie można) zdziałany za przyczyną Księdza Alego. Germana czuje się coraz lepiej.
Stefania Wyrzykowska

 

 

Z całą ufnością i wielką wiarą udałam się o pomoc do Księdza Ali, – prosząc Jego o pomoc w moim wielkim nieszczęściu, by błagał gorąco Pana Jezusa o zdrowie mojego syna Mariusza, który zachorował na ciężką chorobę, zapalenie mózgu, stan był bardzo ciężki – beznadziejny, wierzyłam gorąco, że jedynie Pan Bóg zmiłuje się nade mną w tak ciężkiej chwili, wierzę, że prośba i modlitwy księdza Ali wskrzesiły moje dziecko, który wrócił do zdrowia, za co, uważam, iż modlitwa Księdza Ali, to była jedyna pomoc. Ksiądz Ali to człowiek słynący ze swej dobroci, który wiele w życiu przecierpiał, tylko On był w stanie zrozumieć i wspomóc mnie w moim nieszczęściu, utrapieniu. Gorąco dziękuję za tak wielką pomoc, opiekę nad moim synem, będę całe życie modlić się do Księdza Ali, prosząc Jego o opiekę nad moimi dziećmi.
Wanda Szczekoł

 

Znało się w Laskach przyjaciół Bożych, którzy już odeszli: Ojca Korniłowicza, Matkę Czacką, Siostrę Nullę i można by o nich wiele rzeczy powiedzieć, wiele cennych cech wydobyć, wiele przymiotników zastosować. Ale u Księdza Alego wszystko usuwa się w cień, każdy przymiotnik staje się nieważny. Po prostu był święty i koniec.
Zofia Nosalewska

 

 

Otóż, kiedy małżeństwu mojemu zagrażało definitywne rozbicie, (trudno mi określić okres czasu, w jakim to się działo – małżeństwo moje datuje się od października 1948 roku) wtedy przypomniałem sobie o życzliwości i wielkiej łasce nieżyjącego już księdza Aleksandra i jego zasługi za życia, zacząłem modlić się do Niego systematycznie i przekonany jestem, że to Jego wstawiennictwo wpłynęło na przełamanie, które szczęśliwie nastąpiło.
Drągowski – Bardecki, Proboszcz z Izabelina, Tygodnik Powszechny 1972, 39

 

 

Już chyba od dzieciństwa pragnęłam zetknąć się ze świętym, – właściwie z takim „pełnym” – prawdziwym człowiekiem. I dał mi Pan Bóg tę łaskę, bo o Osobie, o której wspominam, nie można inaczej powiedzieć jak to, że był świętym, tzn. prawdziwym człowiekiem, takim według Bożego modelu. W tej osobie spełniły się moje marzenia. W nim nie znalazłam nic, co by mi się nie podobało. Przeciwnie, zainteresowanie Księdzem Proboszczem wzrastało coraz bardziej.
Specjalnych kontaktów z Księdzem nie utrzymywałam. Znałam Go od kilku lat z widzenia. Bliżej zetknęłam się w czasie krótkiego pobytu w Izabelinie, słuchając konferencji rekolekcyjnych dla Sióstr, korzystając ze spowiedzi i jednej dłuższej rozmowy.
Obserwowałam przy każdej okazji – ten Człowiek przyciągał do siebie. Lubiłam patrzeć na Niego i słuchać o Nim. Zastanawiałam się, dlaczego ten Człowiek jest inny. Spokojny, uśmiechnięty, pełen dobroci i miłości, prostoty i pokory.(…)
On pokazał, że świętość jest możliwa i nawet w dzisiejszych czasach, że naśladowanie Jezusa z Nazaretu jest w mocy ludzkiej (oczywiście z łaską Bożą). Chyba nie ma człowieka, który by zetknął się z tym niezwykłym, a takim zwykłym człowiekiem i nie pokochał Go.
Teraz tym bardziej jest mi bliski i kocham Go. Czuję Jego obecność, utrzymuję z Nim kontakt duchowy /bo teraz bardziej może być „mój” niż za życia ziemskiego – gdy mnie prawie nie znał. / Pomaga mi, jest ze mną. Modlę się, aby Bóg był jeszcze bardziej z Nim uwielbiony i wyniósł Go na ołtarze – chyba nie będzie miał Ksiądz Proboszcz nic przeciwko temu.
s. Deodata Walkiewicz