Wybrane myśli ks. Alego

Życie człowieka samo w sobie jest błyskiem, kropelką rosy, która, jak długo trwa ciemność nocy i szarzyzna poranka, jest szarą, niewidoczną; nikt nie dostrzega, że gdzieś tam u listka jest zawieszona. Ale jak padnie na nią blask słońca, światło, jaka jest piękna, przesłoneczniona, mieniąca się, błyszcząca, odbija blask słońca.
Sama z siebie jest szara, nijaka, a w słońcu przepiękna, blaskiem rozświecona. I tak jest z człowiekiem, jest nicością sam z siebie, jak ta kropla rosy, ale jeśli pozwoli, że promienie łaski go prześwietlą, zmieni się jak kropla w blasku. Tak jest ze Świętymi, my w nich nie podziwiamy tego, co w nich jest naturalnego, tylko ten blask Boga, Boże odbicie. I w Matce Bożej, która taka święta, największa na ziemi, prześwieca ten blask pełnej Łaski Bożej, tak że Bóg w Niej się odbija i w Niej się zamknął i przez Nią nam się przejawia.
(Laski, 5. II. 1949)

 

Jeśli się kogoś kocha, to chce się z nim być, tęskni się do niego i chciałoby się być jak najbliżej i jak najwięcej. Oblubieńcy ziemscy korzystają z każdej chwilki, aby być ze sobą i cieszyć się sobą. Jeżeli ten Bóg i Chrystus jest naprawdę moim Oblubieńcem, to muszę chcieć i pragnąć jak najczęściej łączyć się z Nim, spotykać Go, być z Nim. Modlitwa to źródło nie wysychające siły i mocy. Często Bóg dopuszcza na modlitwie oschłości, trudności, żeby się dusza oczyszczała, ale kto Boga kocha całą duszą, ten wytrwa w najgorszych oschłościach i w miłości połączy się z Bogiem. Nie można kochać i nie pragnąć połączenia. Ten, kto jest kochany, sam chce się zamknąć w tym, który go kocha, w Bogu, który jest samą światłością, miłością i świętością. I myślę, że to jest ogromnie ważne w życiu zakonnym, żebyśmy pokochali modlitwę, żeby to nie było tylko odrabianiem samego obowiązku. Idziemy się modlić, bo musimy, bo reguła nas prowadzi do kościoła. To byłoby niedoskonałością, gdyby był tylko przymus. Powinna nas prowadzić miłość wolna, pragnienie, aby Boga spotkać, aby swoją nędzę, słabość, grzechy, w wielkości, świętości Boga zatopić, u Bożych stóp położyć, oddać Bogu, żeby czynił z tyra, co chce.

Z modlitwy powinniśmy wychodzić przemienieni, mocniejsi, lepsi. Kto z Bogiem obcuje, naprawdę obcuje, na tego musi spływać Boża moc, dobroć, siła. Łaska się udziela. (Laski,12 II 1949)

Każda kropla wody, każdy atom mówi o Bogu. Nie do wytłumaczenia jest, skąd te wszystkie prawa w naturze, we mnie, jeśliby Boga nie było. Jest Bóg, choć my. Go nie pojmujemy, Jego istoty przeniknąć, ogarnąć nie możemy. Bóg jest milczący, cichy, ukryty, nieosiągalny, bliski. Słowo «bliski» już suponuje jakiś stosunek odległości, a to jest coś, co się nie daje zmierzyć, coś, co jest nas najbliżej, jest w nas. Rzeczywistość Boga trzeba przeżyć. On jest. Przenika wszystko i daje istnienie nam, każdemu mojemu słowu. On jest Duchem wszystko wiedzącym, „rozumiejącym, przenikającym. Trzeba Go przeżyć w Jego żywej, prawdziwej, realnej obecności.” I to nic, że Go nie poznajemy, to nie zmniejsza nic Jego rzeczywistości. Boga możemy przeżywać na ziemi tylko w świetle łaski, ale wiemy i wierzymy mocno, że On jest i że my w Nim jesteśmy.
Aleksander Fedorowicz „Bóg objawia się przez świat” w „Myśli i rozważania”

Kto raz ujrzał Boga i przeżył, naprawdę przeżył Bożą rzeczywistość, ten się nie zaspokoi, nie nasyci światem i będzie mówił jak św. Augustyn: „Niespokojne serce moje, póki nie spocznie w Bogu”.
Kto raz przeżył rzeczywistość Bożą całym poznaniem swoim, musi zniknąć w Bogu, wyniszczyć się, oddać wszystko, zatracić się, żeby tylko Bóg był pochwalony, Bóg niepojęty, milczący, ukryty, cichy, święty, potężny. Ukryty w nas, a my w Nim. On nasyceniem, zaspokojeniem naszym.
W umyśle nie możemy Boga zmieścić, ale możemy wyjść poza siebie i miłością sięgnąć w Jego istotę. Ogarnąć Go nie możemy, ale kochać możemy Jego nieogarnioność, już tu na ziemi. (Laski, 4. II. 1949)

 

 

 

Gdzie dusza i Bóg umiłowany w milczeniu, skupieniu, tam miłość. Wszystko cichnie, milknie, mrą słowa, bo cóż Bogu można powiedzieć? Kontemplacja i miłość wiążą się w ciszy wewnętrznej i zewnętrznej najgłębiej w duszy.
I wtedy każde słowo przeszkadza. Każde słowo jest niepotrzebne. Bo cóż my mamy do powiedzenia, jeżeli jesteśmy z Nim, w Nim i dla Niego. W łonie Trójcy Przenajświętszej jest chyba jakaś cisza, ogromna cisza, która wszystko mówi. Tam nie ma słów. Jest SŁOWO – jedno, które ogarnia wszystko i wypowiada wszystko.

 

Spotkać się z Bogiem, spotkać się ze swoim Stwórcą – bo Bóg JEST. Bóg JEST, cokolwiek by nam mówiono. On JEST. Jeden Jedyny, który JEST – bo wszystko poza Nim staje się i przemija. Byliśmy dziećmi, młodymi ludźmi, osiągnęliśmy wiek dojrzały, może zbliżamy się do starości i wciąż coś nas mija, wciąż coś w nas ustaje. i tak jest z przyrodą, ze wszystkim, co nas otacza. A tylko On jest. On jeden jedyny, który wolą swoją podtrzymuje w każdej chwili cały świat.

Bóg jest. Można Go dojrzeć wszędzie. I w kropli rosy zawieszonej na liściu, w locie ptaka, w pięknie rozkwitł kwiatami łąki i w promieniu słońca odbitego w kałuży. On jest wszędzie. Jest tak blisko nas, że bliżej niż myśl nasza, bliżej niż wypowiadane słowo – On jest w nas. Bóg, Osoba, jeden jedyny Bóg, którego my nie możemy poznać, bo tylko On siebie poznaje i to poznanie jest tak dogłębne, tak istotne, że wypowiada się w Słowie, w Synu Bożym, który jest tym samym Bogiem. I tym samym Bogiem jest Duch Święty – Miłość przenikająca niepojęte życie Trójcy Przenajświętszej, jedynego i tego samego Boga.

Starać się Boga jak najbardziej kochać. Na Niego spojrzeć. A w tym świetle aż nadto zobaczymy grzech. Nie trzeba dłubać się w drobiazgach, chodzić ze świeczką po kątach duszy. Ale otworzyć okno, drzwi, wpuścić światło i słońce, ono samo uporządkuje. Zerwać dach. (Do katechetek – 1980)

Drogi człowieka do Boga są właściwie proste, jeżeli człowiek ich sam nie pokręci: bo Bóg jest prosty, bo miłość jest prosta, a ona jedyną drogą do Boga. (Do katechetek – 1980)

Odwróćmy się od nas samych, a zwróćmy się do Niego, bo to jest ważniejsze. Tylko w obecności Bożej człowiek może odpocząć. Więcej trzeba się cieszyć Bogiem, niż martwić się swoimi grzechami. Ważniejsze to, że Bóg jest piękny. (Żułów, 2. XI. 1958)

Trzeba się koniecznie cieszyć Bogiem. Na to nas Pan Bóg stworzył, byśmy się Bogiem cieszyli. W pełni będziemy się cieszyć Bogiem w niebie, tam będziemy Go oglądać twarzą w twarz. To będzie coś dla nas niepojętego, ale i teraz już powinniśmy się cieszyć Bogiem. (Laski, 9. VII. 1951)

Zawsze więcej się cieszyć Bogiem, niż martwić sobą. Bo Bóg ważniejszy. Przecież moja nędza nie przeszkadza mi cieszyć się Bogiem. Trzeba się cieszyć, że taki wspaniały, wielki, piękny, dobry jest Bóg.
Misericordias Domini in aeternum cantaba (Ps 88, 2). (Do katechetek – 1980)

 

 

Bóg jest wielki, nieogarniony, Bóg jest naszym Stwórcą, a taką moc dał człowiekowi, że człowiek może się od Niego odwrócić, może się Go wyprzeć i to jest największa tragedia człowieka, że może swego Boga nie uznać.
Ale istnieje jeszcze inna, większa moc w człowieku, którą Bóg człowiekowi dał. Istnieje w człowieku miłość i przez nią zawsze może on Boga osiągnąć. Miłość, która nie wyraża się przez nastroje, uczucia, jakieś nadzwyczajne wzloty, ale miłość, którą kieruje wola.
Bóg tworzy każdą duszę. Bóg jest Artystą – zostaw to artyście, On będzie „wiedział” co wypalić, co obciąć, by ten obraz Boży był najpiękniejszy w każdej duszy. Bóg jest taki bogaty. Pozwól Bogu tworzyć dzieło tamtego człowieka, nie wchodź, nie krytykuj, nikt cię nie wzywa na pomocnika i na krytyka Bożego, żebyś poprawiał, radził. (Laski, 23. VII. 1952)

 

Pierwsi chrześcijanie w swojej pokorze wierzyli, że Bóg ich kocha, a my w swojej pysze – nie jesteśmy tego pewni.

Gdybym ja rozumiał dobrze, co tu się dzieje, jakżebym miał odwagę tu krok od tabernakulum, o tym mówić. Stwórca świata. Bóg, tu się ukrył i szuka, i tęskni tylko do miłości. Dlatego wyzbywa się wszystkiego w momencie, gdy się rodzi z płaczem w ubóstwie; po to przychodzi, by żebrać miłość naszych biednych serc. (Laski, 7 II 1951)

Wiara ustanie, bo z chwilą, kiedy wejdziemy do nieba, już nie będziemy potrzebowali wierzyć w Niego, w Boga, nadzieja ustanie, bo z chwilą kiedy osiągniemy to, czego się spodziewamy, już nam nie będzie potrzebna, a miłość wszędzie przetrwa, tak jak na ziemi, tak i w niebie. Miłość jest najwyższym prawem Boga samego, bo Bóg jest Miłością. Amen. Rekolekcje dla chorych w Otwocku

Wspomnienia 

 

Pewnego razu powiedziałem księdzu że już półtora roku mówię i wyczerpały mi się tematy a on bardzo spokojnie „a ja zawsze mówię o tym samym bo to najważniejsze”. Kiedyś wróciłem późno z terenu tuż przed Mszą świętą wieczorną był to pierwszy piątek miesiąca. Pytam Proboszcza (leżącego) co mam powiedzieć ludziom dzisiaj „Powiedz, że ich kochasz, ale jak nie kochasz to nie mów”.
Ufał swemu Bogu – „Bóg jest tak dobry” – to zdanie nie schodziło z jego ust w ostatnich dniach. Trzy dni przed śmiercią, siedziałem u jego łóżka z trudem już mówił bardzo długo cedził świszczącym oddechem słowa: gdybym mógł powiedzieć jeszcze jedno kazanie – to miłość. To była dewiza dla mnie.
ks. Bronisław Piasecki

 

W rozmowach naszych często mi mówił, pamiętaj że najważniejsza jest „Miłość”. Zalecił żebym się modliła o miłość i o pokorę. Byłam do łez wzruszona gdy chorowałam, a Ks. Proboszcz nie wiem czy się skąd dowiedział czy jak bo przyszedł mnie odwiedzić. Był zawsze tak bardzo dobry, miał takie głębokie oczy, one widziały coś więcej i prześliczny uśmiech.
Pamiętam jeszcze że jak pierwszy raz przyjechałam do Księdza Proboszcza z koleżanką, przyjął nas bardzo serdecznie, jak zapytałyśmy gdzie mieszka, wskazał nam do góry i powiedział „Tu, w wieżyczce”, spojrzałyśmy po sobie i oniemiałyśmy ze zdziwienia.
s. Beata Kiełczewska

 

Samo ujęcie tajemnicy miłości Boga który daje się cały człowiekowi, zalewa małość i grzeszność ludzi swoją dobrocią, miłosierdziem, bezmiarem łask, było odpowiedzią na moje najgłębsze zapotrzebowanie. Męczyły mnie zawsze rozważania na temat nędzy ludzkiej i to przebijanie się mozolne poprzez skorupę ludzkiej ułomnej natury do Boga, który był niejako „bierny”. To odkrycie „działania” uprzedzającej miłości Boga, stawiającego Go w pozycji pokory w stosunku do człowieka – stworzenia, było dla mnie porywającym olśnieniem. Pamiętam równocześnie też dobrze groźne słowa księdza Aleksandra na temat grzechu, niewierności, braku miłości. Z tego okresu najlepiej pamiętam, że po spowiedzi bardzo mocno i wymagająco powiedział bym się modliła o pokorę i o miłość. Nawet mnie to trochę speszyło, choć wiernie to starałam się spełnić. Potem już tak było za każdą spowiedzią z tym, że doszła jeszcze wdzięczność: „dziękuj Bogu”.
s. Anna Skrzydlewska