Apel Jasnogórski z Księdzem Aleksandrem

Wspomnienia 

Slider

 

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej po wzniesieniu Kościoła w Izabelinie przywieziono do Lasek. Wyszliśmy wszyscy na szosę powitać Najświętszą Panienkę i wprowadzić do naszej kaplicy. Ksiądz proboszcz zaczął mówić: ‚dopiero wynosząc Obraz z Kościoła zrozumiałem, co oddaję, że oddaję Wam Matkę’. Tu głos Mu się załamał, łzy nie dały mówić. Procesja ruszyła. Gdyby z największą erudycją wygłosił najwspanialsze kazanie nie mógłby dać więcej, niż dały te urwane słowa.
s. Olga Kańska
Slider

 

Przez kilka lat z rzędu urządzał Ksiądz pielgrzymki do Częstochowy, a parę razy 4-dniowe wycieczki trasą Częstochowa – Oświęcim – Kalwaria Zebrzydowska – Zakopane – Kasprowy Wierch – Kraków – Warszawa. Celem pielgrzymek była oczywiście modlitwa, a więc Msza święta przed Cudownym Obrazem, Droga Krzyżowa na wałach, ale i zwiedzanie. Ksiądz sam był przewodnikiem. W czasie drogi Krzyżowej z reguły ludzie zaczepiali mnie pytając: ‚Skąd wy jesteście?’ i ‚Co to za ksiądz?’ i oczywiście, wielu ludzi przyłączało się do naszej grupy, zachęconych autentyczną modlitwą Księdza.

Noclegi zamawialiśmy wcześniej: Pewnego razu w Częstochowie pani, u której mieliśmy nocować, pokazała nam dwa duże pokoje z siennikami na podłodze – jeden dla kobiet, drugi dla mężczyzn – dodając, że dla Księdza ma oddzielny pokoik. Na to Ksiądz stanowczo: ‚Nic podobnego, ja tu będę nocował razem z mężczyznami.’ Oburzyła się: ‚O, to Ksiądz Dobrodziej siebie nie szanuje!’ Nie wytrzymałam i powiedziałam jej po cichu: ‚Ale za to wszyscy inni go szanują!’

Wielkim przeżyciem dla nas wszystkich był Oświęcim. Także mocno – choć oczywiście w inny sposób – przeżyliśmy Kasprowy Wierch. Oczywiście, najpierw była modlitwa, a potem przeżywanie piękna. Jedna z uczestniczek, stara kobieta, powiedziała do mnie: ‚Mój Boże! Żeby nie ten nasz Ksiądz, to by człowiek umarł i nawet by nie wiedział, że takie cuda istnieją na świecie!’ Ci prości ludzie tam nie rozmawiali, tylko w milczeniu wchłaniali w siebie to piękno, które Pan Bóg stworzył.

s. Anna Bielawska

Slider

 

Inny epizod – z ‚miłym’ komornikiem. Co roku urządzaliśmy pielgrzymki – wycieczki do Częstochowy, ale nie przyszło nam do głowy starać się o pozwolenie. Z autokarami nie było nigdy żadnego problemu, ponieważ kierownik PKS-u był naszym parafianinem. Ale jednego razu do naszego autokaru przysiadł się milicjant i pewnie tą drogą wiadomość o naszych ‚wycieczkach’ dotarła do kolegium orzekającego.

Księdza wezwali do Pruszkowa na rozprawę na godzinę 9-tą, a wrócił aż wieczorem. Zapytałam, czemu tak późno. ‚A bo moja sprawa była ostatnia a wcześniej musiałem wysłuchać wszystkich pyskówek’. Nałożono Księdzu karę 1500 złotych. Ksiądz powiedział, że nie będzie płacił, ‚a gdyby się zjawił komornik, to niech siostra pamięta, że moje jest tylko to, co w moim pokoju a w baraku to są rzeczy sióstr.’ Dowcip polegał na tym, że gdyby chciano zająć rzeczy księdza, to trzeba byłoby je wynosić po kawałku, bo tapczan był wstawiony do gołębnika, zanim wymurowano ścianę.

Komornik rzeczywiście przyjechał, wszedł do kościoła w czasie rannej Mszy świętej. Zapytałam, czy może poczekać. Oczywiście, jest przecież katolikiem. Po Mszy świętej zaprowadziłam go do pokoju, wkrótce przyszedł Ksiądz, a że było akurat nakryte do śniadania, więc zgodnie z naszym domowym zwyczajem Ksiądz poprosił go do stołu. Jak przebiegała ich rozmowa, nie wiem, ale po pewnym czasie ksiądz przychodzi do mnie do kuchni i pyta, czy ja mam 1500 złotych, ‚bo wie siostra, miałem zamiar nie płacić, ale taki miły ten komornik, że zdecydowałem się dać mu te pieniądze.’ Teraz z kolei ja miałam wielką ochotę zemścić się i dać 1500 złotych bilonem, ale Ksiądz powiedział: ‚Nie, to biedny człowiek, jemu za to płacą.’ No więc dałam banknotami.

s. Anna Bielawska

Homilie księdza Aleksandra

Nasza dusza wyrywa się do tego, co wielkie, piękne i święte. Pragnie ulatywać do światła i szczęścia. Ale ciężkie kajdany grzechu mocno przytrzymują ją do ziemi. Podnosimy się i znowu upadamy. Nasze życie jest wielką męką. Oto skutki grzechu pierworodnego, które pozostały, choć sam grzech został obmyty wodą chrztu świętego.
Gdzie będziemy szukać pomocy w walce ze złem, z pokusami? Gdzie znajdziemy ukojenie w utrapieniu? Czy u ludzi, którzy tak jak i my giną pod brzemieniem swoich bied i słabości? Czy szukać będziemy zrozumienia u duchów niebieskich, które nie znają dolegliwości życia na ziemi, nie wiedzą, co to cierpienie, nie znają gorzkich i piekących łez bólu?
O nie, drodzy w Chrystusie Panu. My pójdziemy do tej Panienki Niepokalanej, do tej Matki Przeczystej, która kiedyś pokornie dźwigała wodę ze studni, dzisiaj jest Królową nieba i ziemi. Ona nas kocha. Ona jest Matką naszą. Zna biedy i słabości nasze. Rzućmy się do Jej nóg, biedne, chore, oszukane przez życie dzieci. Otwórzmy przed Nią rany naszej duszy. Nie bójmy się, choćby najstraszniejsze i najobrzydliwsze były. To kochana Matka nasza, lepsza niż wszystkie matki ziemskie. Nie zlęknie się, nie odwróci z obrzydzeniem od naszej nędzy, ale dotknie swą przeczystą ręką naszych ran i uleczy nas.
Drodzy w Chrystusie Panu. Za dwa dni będziemy obchodzić święto Niepokalanego Poczęcia. W niebie to dzień tryumfu dla pokornej Panienki z Nazaretu. Powtórzy Ona przed tronem Bożym owe przepiękne słowa: „Wielbi dusza moja Pana i rozradował się Duch mój w Bogu Zbawicielu moim, iż wejrzał na niskość służebnicy swojej, albowiem odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie narody. Albowiem uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest i święte imię Jego“ (Łk 1, 46-49). Wszystkie chóry anielskie i wszyscy święci oddadzą chwałę przeczystej Panience. A my jak uczcimy Matkę i Królową? Najmilszym dla Niej hołdem od nas biednych i słabych dzieci będzie miłość i bezgraniczna ufność.
Święto Niepokalanego Poczęcia jest niby jutrzenką zapowiadającą wschód słońca, a tym słońcem to Święto Bożego Narodzenia.
Przygotowujmy się, byśmy mogli obchodzić tę wielką uroczystość Jezusa i Maryi. A przede wszystkim oczyśćmy wszyscy nasze dusze w sakramencie pokuty, abyśmy przystąpili obmyci z grzechu do Tej, w której nie masz najmniejszej skazy, byśmy się nie tylko łamali opłatkiem, ale byśmy mogli pożywać Chleb Anielski, którego symbolem jest nasz tradycyjny opłatek wigilijny. Tym sprawimy największą radość Niepokalanej Panience, której niechaj będzie cześć i chwała na wieki wieków. Amen.
* * *
Kościół i zwyczaj chrześcijański uczy nas wielu sposobów uczczenia Najświętszej Maryi Panny, przepiękne pieśni do Matki Boskiej, Godzinki, różaniec, szkaplerze, medaliki itp. Każdy z tych sposobów jest Najświętszej Pannie miły. Ale może najmilszym dla Niej jest. powtarzanie Pozdrowienia anielskiego, tego pozdrowienia, którym powitał Ją kiedyś archanioł Gabriel.
Przykład.
Drodzy w Chrystusie Panu, zbliża się Święto Bożego Narodzenia. To wielkie święto Jezusa i Maryi. Przygotujmy się, byśmy je mogli godnie obchodzić. Przygotujmy się przede wszystkim przez oczyszczanie dusz naszych w sakramencie pokuty, byśmy mogli z czystym, wolnym i radosnym sercem łamać się opłatkiem przy stole rodzinnym, a także byśmy mogli w tym dniu uroczystym łamać się Niebieskim Chlebem, który nam Bóg w swojej nieskończonej dobroci pozostawił.
Tym sprawimy największą radość naszej Niebieskiej Matce, ślicznej i czystej Pannie Maryi, której niechaj będzie cześć i chwała na wieki wieków. Amen.
Ideałem dziewcząt izraelskich było wyjść wcześnie za mąż, zostać matką, mieć grono synów. Pismo święte wychwala taką niewiastę: ‚Żona twoja, jako płodny krzew winny we wnętrzu domu twego, synowie twoi jako latorośle oliwne wokoło stołu twego’ (Ps 127, 3).

 

Trzeba pamiętać, że naród żydowski to naród wybrany. Już do Abrahama mówił Bóg: ‚…rozmnożę nasienie twoje jako gwiazdy niebieskie i jako piasek, który jest na brzegu morskim…’ i ‚błogosławione będą w nasieniu twoim wszystkie narody ziemi.’ (Rdz 22., 17. 18).
Kobieta izraelska rodząc synów, pomnażała naród wybrany i mogła mieć nadzieję, że właśnie z jej potomstwa będą błogosławione wszystkie narody, że będzie matką Zbawiciela. W ostatnich latach przed narodzeniem Chrystusa nadzieje mesjańskie były niezwykle żywe w Izraelu. Proroctwa wskazywały, że przybliża się czas spełnienia odwiecznych obietnic Bożych i tęsknoty ludu. Polityczna niewola i ucisk wzmagały jeszcze nastroje mesjańskie. Nic więc dziwnego, że dziewczęta izraelskie mogły widzieć w macierzyństwie nie tylko ideał narodowy, ale i święte powołanie religijne.
Maryja z Nazaretu, poślubiona Józefowi, była pokorną, nie zwracającą na siebie uwagi panną. Rozmiłowana w modlitwie i kontemplacji, kierowana światłem Ducha Świętego poszła inną drogą niż jej: rówieśniczki. Wyrzekła się macierzyństwa, by całe serce mieć wolne dla Boga. Wiedział o tym tylko Józef. Krewni i sąsiedzi prawdopodobnie niewiele zajmowali się młodziutką Miriam. Po prostu nie mieli o czym mówić. Cicha Miriam nie dawała okazji do plotek.
Jeszcze w dniu zwiastowania Maryja nie wiedziała, co Ją czeka. Że będzie matką, że Jej Syn odkupi świat. Nie wiedziała także, że jest pełna łaski, ani że jest przez Boga wybrana i błogosławiona pośród wszystkich niewiast na ziemi. Znała wiele kobiet w Nazarecie i w okolicy. Znała ich twarde życie, płynące w służbie mężowi i dzieciom, w codziennej walce o chleb powszedni. Uważała się za jedną z nich, ale nigdy nie sądziła, że jest od nich lepszą, że Bóg ją właśnie wybrał.
Kiedy archanioł Gabriel wszedł, Maryja się nie przelękła. Może przywykła do obcowania z aniołami. Skoro jednak usłyszała jego słowa, zatrwożyła się i rozważała, co ma oznaczać dziwne pozdrowienie. Nigdy do nikogo anioł od Boga posłany tak nie przemawiał. Raz tylko taką rozmowę człowiek prowadził z Bogiem: ‚Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami’ (Łk 1, 28).
Żadna ludzka fantazja nie potrafiła nawet w bajce wymyślić czegoś piękniejszego i większego niż to, co Bóg naprawdę uczynił w chwili zwiastowania, wynosząc nieznaną, lekceważoną może nawet, ubogą panienkę na Królową nieba i ziemi, Panią wszystkiego, co jest.
Stwórca z miłością patrzył na dziewczę zaskoczone i zakłopotane niezwykłym pozdrowieniem. Każdy inny człowiek mógłby odczuć w tej chwili poruszenie pychy i miłości własnej. Smutne echo grzechu pierworodnego skaziłoby najczystszą Boską myśl. Maryję usłyszane słowa tylko zaniepokoiły, rozważała je w sercu i zastanawiała się, czego Pan od Niej się domaga. Serce Panienki musiało przeczuwać jakąś głęboką tajemnicę.
W rozmowie Dziewicy z aniołem nie ma gorączki ani pośpiechu, jest w niej miejsce na myślenie, rozważanie, wyjaśnienie. I rzekł Jej anioł: Nie lękaj się Maryjo, albowiem znalazłaś łaskę u Boga! Oto poczniesz w łonie i porodzisz Syna, i nadasz mu imię Jezus. Ten będzie wielkim i Synem Najwyższego nazwany będzie. I da Mu Pan Bóg stolicę Dawida, ojca Jego, i będzie królował nad domem Jakubowym na wieki, i królestwu Jego nie będzie końca“ (Łk 1, 30—33).
Teraz Maryja zrozumiała, że ma zostać matką Mesjasza.
Dla izraelskiego dziewczęcia wieść taka musiała być wstrząsającym przeżyciem. Płynęła w niej krew ojców, Abrahama, Izaaka, Jakuba, Dawida. Była córką patriarchów i proroków. Od małego dziecka słyszała o Mesjaszu. Wyczekiwała Go wraz z całym narodem. Dzieci o Nim pieśni śpiewały. Kapłani wzywali Jego przyjścia. Starcy jak Symeon prosili Boga, by mogli przed śmiercią oglądać Zbawienie Izraela. Każda izraelska dzieweczka mogła nosić w sercu nieśmiałą nadzieję, że może właśnie ona będzie matką Mesjasza.
Maryja wraz ze swym dziewictwem złożyła Bogu w ofierze tę najpiękniejszą nadzieję izraelskiej niewiasty. I oto właśnie do niej przyszedł anioł. Maryja nie wątpi, że anioł mówi prawdę, ale wie także, ze Bóg żąda od Niej dziewiczej czystości. ‚Jakże się to stanie, skoro męża nie znam’ – pyta z prostotą dziecka. ‚Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego Cię zacieni. Przeto i to, co się z Ciebie narodzi, święte Synem Bożym będzie nazwane. A oto Elżbieta, krewna twoja, i ona poczęła dziecię w starości swojej, a jest to już szósty miesiąc dla tej, którą zowią niepłodną, bo nie masz nic niemożliwego u Boga’ (Łk 1, 35—37).
Maryja już wie wszystko, już zrozumiała. Gabriel nie odchodzi jeszcze, lecz czeka. Wraz z nim wszystkie duchy niebieskie wpatrzone w usta Dziewczęcia czekają. Czeka Ewa i jej grzeszne dzieci. Sam Bóg czeka na zgodę Dziewicy, w Jej ręku są losy świata.
‚I rzekła Maryja: Oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego. — I odszedł od Niej anioł’ (Łk 1, 38).
‚A Słowo stało się Ciałem i mieszkało między nami’ (J 1,-14).
Ziemia odetchnęła z ulgą. Aniołowie zaśpiewali hymn chwały. Ewa podniosła oczy ku niebu z wdzięcznością. Nad grzesznikiem podniosła się dłoń przebaczająca.
Szatan widząc pokorę i miłość wybranej przez Boga Panny, zrozumiał, że nie ma nad Nią żadnej władzy. Przeraził się swojej bezsilności i poczuł straszne dotknięcie bosej stopy Matki Boga.
Maryja nie myślała o szatanie. Zrozumiała, że jest Matką Mesjasza za sprawą Ducha Świętego, bez utraty dziewictwa. Choć była jeszcze młodziutka, znała tajemnice życia i macierzyństwa, gdyż dziewczęta izraelskie były wcześnie przysposabiane do podjęcia świętych zadań matki.
Bezgraniczne szczęście zalało jej duszę: ‚Uwielbia dusza moja Pana i rozradował się duch mój w Bogu Zbawicielu moim. Iż wejrzał na uniżenie służebnicy swojej. Bo odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie narody. Albowiem uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest i święte imię Jego’ (Łk 1, 46-49).
W starożytnej bazylice Matki Boskiej Śnieżnej w Rzymie biją dzwony. Tutaj przypada stacja dzisiejszego święta. Głos dzwonów leci ponad pola Kampanii rzymskiej, ponad, czasy i łączy się ze śpiewem Maryi. W katedrach, nieznanych kaplicach, wśród pól i kwiatów; ponad gorącym piaskiem pustyni i nad śniegami północy biją dzwony na Anioł Pański w dzień Zwiastowania. Pieśń Maryi żyje, rośnie, potężnieje. Dobrze prorokowałaś, pokorna Panno, odtąd błogosławioną Cię zwać będą wszystkie narody.
Kościół żyje od początku życiem Chrystusa. U kolebki swojej znajduje cichą postać Dziewicy i Matki. Jest w Niej rozmiłowany i nie może się nacieszyć Jej pięknością.
Liturgia naszego święta jest prosta i przejrzysta, jak prosta i przejrzysta jest jego nieprzenikniona tajemnica. Ośrodkiem jest opis Zwiastowania, który w całości czytamy w Ewangelii dzisiejszej Mszy św. Święto Zwiastowania prawie zawsze przypada w Wielkim Poście, w okresie pokuty, dlatego jego liturgia jest dosyć wstrzemięźliwa w wyrazach radości. Gdy się jednak zdarzy obchodzić je po Wielkanocy, wówczas Kościół śpiewa: ‚Alleluja, alleluja. Zdrowaś Maryjo łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami. Alleluja. Oto zakwitnie różdżka Jessego: Dziewica zrodziła Boga Człowieka. Bóg światu przywrócił pokój, jednocząc w sobie najniższą istotę z najwyższą. Alleluja’.
W responsorium trzeciego nokturnu Maryja sama nas wzywa do dzielenia swojej radości: ‚Radujcie się ze mną wszyscy, którzy Boga kochacie: bo kiedy młodziutką byłam, spodobałam się Najwyższemu i z wnętrzności moich porodziłam Boga i Człowieka. Błogosławioną mnie zwać będą wszystkie narody, bo na służebnicę pokorną wejrzał Bóg’.