s. Klara Jaroszyńska

Ksiądz mieszkał w pokoiku przy kościele o powierzchni 4,6 m2, zwanym „gołębnikiem”. Znajdowały się tu tylko niezbędne rzeczy, a mianowicie tapczan (wniesiony przed wmurowaniem ściany), malutkie biureczko i mała szafka na ubranie. W jednym rogu znajdowała się łazienka, czyli umywalka i sedes. Wodę trzeba było przynosić Księdzu w konewce, więc często gdy przychodziłam z wodą, Ksiądz żartował: „Częste mycie skraca życie”.
Kiedyś nocował tam Ks.Tadeusz, brat Proboszcza – a rano mówi do mnie: „Jak on się tam myje, tam tak ciasno!”. I zażartował: „On się pewno wcale nie myje!”
Kiedyś ktoś z gości litował się nad Księdzem, że ma taką nędzną plebanię. A na to Ksiądz: „To jest barak sióstr. A ja mam elegancką murowaną plebanię!”
Innego razu siedzieliśmy razem w „gołębniku” i omawialiśmy jakąś sprawę. Księdzu coś było potrzebne: Nie wstając obrócił się, sięgnął ręką i wziął szukany przedmiot. A na to ja: Ale Ksiądz ma fajne mieszkanie: nie musi wstawać z krzesła, bo wszędzie ręką dosięgnie. A Ksiądz zupełnie poważnie: Mieszkanie jest pierwszorzędne, a po chwili: a sława swoją drogą idzie.
s. Anna Bielawska

 



Szumnie zwany „pokój” Księdza nad kościołem to była malutka izdebka. W niej Ksiądz mieszkał i pracował. Kiedy w lecie okno tego pokoiku było otwarte pakowały się przez nie roje drobnych muszek i komarów, kiedy było zamknięte, można się było udusić. W kilka lat po śmierci księdza wzięłam klucze i poszłam tam. Na ścianie nad schodami wisiało jakieś ubranie. W pierwszej chwili zdziwiło mnie, co tu robią wypłowiałe, znoszone rzeczy. Dopiero przy bliższym spojrzeniu poznałam, że to „starzy znajomi” – stroje Księdza Aleksandra. W zimie chodził w jakimś palcie, które kiedyś i dla kogoś pewnie było dobre.
Wieczorami późno wracał często z odległych, rzuconych w lasach wsi, bo w tej parafii była nieustająca „kolęda”.
Mieczysława Chyżewska



Ze strachem wiozłam kiedyś do Izabelina bardzo godnego księdza, który miał tam prowadzić rekolekcje dla położnych. Samochód, wytworne obuwie, dobre maniery. I mój podstęp – by ksiądz Proboszcz zaprosił Go do swojego pokoju – na górce. I wrażenie, jakie ten pokój [księdza Alego nie było] na nim wywarł. Opowiadał mi potem o ‚oknie podpartym kosturem’ i że dziękuje za rekolekcje, które sam tam odprawił.
Teresa Strzembosz

 



Opowiadano mi tylko, że jacyś pastorzy którzy go kiedyś odwiedzili w jego pokoiku na górce nie mogli się nadziwić. ‚To jest prawdziwy kapłan, takiego się u nas nie znajdzie’.
ks. Marek Starowieyski