Slider

Wspomnienia

 

Gdy w parę godzin po śmierci jechałam do Izabelina kobiety wracające z koszami i bańkami z Warszawy mówiły tylko o Nim. Zwróciłam uwagę, że nie Ksiądz i nie Proboszcz, tylko On. Jak to On umiał człowieka uszanować! I, po swojemu, że Jego grób na cmentarzu musi być wspaniały.
Może dlatego, że była taka ulewa, nie zauważyłam, by w czasie pogrzebu ktoś płakał. Może postawa Matki to sprawiła, a może wszyscy razem rozumieli Jego szczęście?
Wokół mogiły wyrosła góra zmokniętych wiązanek z izabelińskich i sierakowskich ogródków, powiązanych kolorowymi wstążeczkami.
I dobrze jest, że krzyż na Jego grobie, jest jakby krzyżem dla całego cmentarza, stoi z boku od jego mogiły, by podkreślić, że stoi tam dla wszystkich..
Teresa Strzembosz

 

Kiedy przyjechałam, trumna z surowych desek stała już w kościele, tak nisko, że prawie na ziemi. Pokryta była kwiatami z wiejskich ogródków, podobnymi do tych bukietów jakie się zanosi do kościoła w dzień Matki Boskiej Zielnej. W kościele było kilku zamodlonych parafian. Ucałowaliśmy brzeg trumny. Po południu przejechało wielu ludzi z Warszawy, z mnóstwem prześlicznych kwiatów. Pogoda była okropna, padał ulewny deszcz. Zaniesiono trumnę przez lasek za domem na cmentarz, który Ksiądz Aleksander sam kiedyś założył. Staliśmy nad grobem w tym ulewnym deszczu. Grób był wyłożony cegłami i zarzucony kwiatami nasturcji.
Mieczysława Chyżewska

 

Kiedy Ksiądz Proboszcz leżał na katafalku a raczej na prostych ławeczkach w heblowanej trumnie, przyszedł bardzo stary, trzęsący się niewidomy chłop, prowadzony przez małego chłopca. Staruszek szukał rąk Księdza Proboszcza: „Księżulku nie mogę Cię namacać!” A jak znalazł ręce, zaczął je całować i zawodzić jak robią ludzie bardzo prości: „O mój Księżulku najukochańszy, już nie przyjdziesz do mnie. Ile razy przechodziłeś koło mojej chaty zawsze zaszedłeś, a teraz do mnie już nikt nie zajdzie!”
Zofia Nosalewska