Zbyt rzadko myślimy o tym, że jest Bóg. A tymczasem jest to sprawa niezmiernie ważna, nie zdajemy sobie sprawy z tego, do jakiego stopnia jesteśmy Jego własnością.
Malarz nadaje barwy i kształt obrazowi, cała treść i sens obrazu pochodzi od niego, mówimy, że obraz jest jego własnością. A jednak malarz nie stwarza obrazu, bo posługuje się istniejącą już materią, a nawet ta treść i kształt, które mu nadaje, nie są w pełni własnością malarza, bo ich nie stworzył, lecz w jakiś sposób otrzymał od świata i w sposób sobie właściwy przelał na płótno.
Stworzenie jest własnością Boga w znaczeniu absolutnym. Materia i cała forma, treść i kształt tego, co sobą nazywamy, kiedy mówimy ,,ja“, są stworzone. Wszystko, co we mnie jest, aż do samego końca, jest własnością Boga i nie tylko co we mnie, czyli natura moja, ale i ja sam, czyli moja osoba do Niego należy. Wszystko, co mam i czym jestem, jest z Jego ręki i w Jego ręku.
To prawda, że jestem samodzielny i wolny. Mogę się nawet Bogu sprzeciwić i Jego nakazy łamać. Cała jednak moja samodzielność i wolność, i wynikająca z nich zdolność buntu przeciw woli Boga jest właśnie od Niego, bo On dał mi wolną wolę i rozum, abym był na obraz i podobieństwo Jego.