(na Niedzielę Pięćdziesiątnicy)

Nauka Chrystusa przekazana przez uczniów; autentyczność i historyczność Ewangelii.
„Każdy, który z prawdy jest, słucha głosu mego“ (J 18, 37). Dlaczego wstajemy na Ewangelię? Dlaczego na niej, a nie na innej księdze kładziemy rękę w chwili przysięgi? Ewangelię się okadza i całuje. Czyjeż to słowa w niej spisano, że na taką zasługuje cześć?
Ewangelia jest to księga, w której spisane są czyny i słowa Jezusa z Nazaretu, syna Maryi, Człowieka i Boga w jednej Osobie. Słowom Ewangelii trzeba wierzyć bardziej niż jakimkolwiek innym, słowom, bo jeśli ludziom wierzymy, tym bardziej trzeba Bogu wierzyć.
Tak, odpowiecie, jeżeli w Ewangelii są naprawdę słowa Syna Bożego, to jesteśmy gotowi przyjąć je z największą wiarą i czcią. Czy możemy jednak być pewni, że ci, którzy Ewangelię spisali, wiernie odtworzyli naukę i czyny Pana Jezusa? Tę Dobrą Nowinę o zbliżającym się Królestwie Bożym, którą Jezus sam głosił, jak o tym mówiliśmy ostatniej niedzieli? A jeżeli spisali prawdę, to czy przez owa tysiące lat ludzie nie przekręcili i nie zmienili słów Ewangelii?
Pytania takie są całkiem słuszne i uzasadnione. Jeżeli na Ewangelii opiera się nasza wiara, to musimy wiedzieć na pewno, czy Ewangelia jest prawdziwa.
W dzisiejszej nauce powiemy najpierw, jak powstała pisana Ewangelia, a potem zastanowimy się nad tym, czy ta Ewangelia, którą my dzisiaj bierzemy do ręki, prawdziwie opowiada czyny i słowa Jezusa. Czy zatem zasługuje na wiarę.
Ewangelia pisana powstała z Ewangelii mówionej, czyli z tej Dobrej Nowiny, którą Pan Jezus sam głosił. Odchodząc z tej ziemi Pan Jezus nakazał apostołom: „Idąc na cały świat głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 15—16). Z Dziejów Apostolskich, Listów św. Pawła i innych pism starochrześcijańskich wiemy, że uczniowie wiernie ten nakaz Mistrza ukochanego spełnili. Z początku apostołowie nic nie spisywali, bo Pan Jezus wyraźnie im powiedział „głoście”, czyli „opowiadajcie”, a nie mówił „piszcie”. W tych czasach zresztą zwyczajnie naukę przekazywano drogą pamięciowego powtarzania, a nie przez podręczniki jak dzisiaj. Tego sposobu trzymali się Zbawiciel i apostołowie.
Szli więc uczniowie Pana Jezusa od wsi do wsi, od miasta do miasta, z kraju do kraju i powtarzali Jego słowa, opowiadając też o czynach, których byli sami świadkami. Powstał utarty sposób głoszenia Ewangelii z pewnymi zmianami, zależnie od tego, który apostoł ją głosił i dla kogo. Opowiadając Ewangelię Żydom, większy nacisk kładli na Stary Testament i wykazywali, że w życiu Pana Jezusa spełniły się przepowiednie proroków żydowskich, głosząc zaś ją poganom pomijali Biblię, której oni nie znali, a większy nacisk kładli na cuda, których Jezus dokonał, aby się poganie przekonali, jak wielki i potężny jest Chrystus.
Tymczasem nauka chrześcijańska się szerzyła nie tylko w Palestynie, ale i wielu innych krajach. Szybko zrodziła się potrzeba spisania nauki Pana. Jezusa, którą apostołowie wiernie powtarzali. Pierwszy zabrał się do tego dzieła św. Mateusz, który sam doskonale znał Pana Jezusa, był bowiem apostołem, a jako celnik, czyli poborca. podatków lepiej od innych uczniów władał piórem. Spisał więc opowiadanie ewangelijne w języku aramejskim dla Żydów. Często przytacza Pismo św., chcąc Żydów przekonać, że Pan Jezus jest oczekiwanym przez nich Mesjaszem. Tymczasem w Rzymie tę samą Ewangelię Chrystusa głosi Piotr, ten spośród apostołów, którego Jezus wyróżnił, i na czele Kościoła postawił.
Rzymscy chrześcijanie uprosili św. Marka, ucznia i sekretarza św. Piotra, aby spisał opowiadanie apostoła. W ten sposób powstała druga Ewangelia.
Równocześnie św. Paweł w sposób cudowny nawrócony odbywa niezmordowanie dalekie podróże po Małej Azji, Grecji i innych krajach, opowiadając o Jezusie. Jednym z jego towarzyszy był św. Łukasz, lekarz z zawodu. Ten, będąc człowiekiem uczonym i dociekliwym, nie ograniczył się do opisania nauk, które św. Paweł tak jak inni apostołowie powtarzał, ale sam starał się dokładnie całą sprawę zbadać przez tych, którzy osobiście znali Pana Jezusa (Łk 1, 1-4).
Z treści Ewangelii możemy wnosić, że dotarł Łukasz do samej Matki Jezusa i od Niej się dowiedział szczegółów dotyczących Jego narodzenia i dzieciństwa.
Ostatni spisał naukę i czyny Pana Jezusa św. Jan Apostoł, który jak wiemy, żył bardzo długo i napisał swoją księgę w jakieś 40 lat po tamtych ewangelistach. W opowiadaniu swoim stara się uzupełnić to, co tamci pominęli.
Znamy więc już wszystkich ewangelistów: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Wszyscy spisali jedną i tę samą Ewangelię Jezusa Chrystusa. Dlatego też od najdawniejszych czasów nie mówiło się – Ewangelia Mateusza, Marka, Łukasza czy Jana, ale Ewangelia Jezusa Chrystusa według tego czy innego ewangelisty.
Trzy pierwsze Ewangelie powstały między rokiem 50 a 62 po narodzeniu Chrystusa, czyli w jakieś 20 do 30 lat po Jego ukrzyżowaniu. Ponieważ wszystkie trzy wyrosły z tego samego źródła, a mianowicie z ustalonego już przez apostołów sposobu opowiadania, tak zwanej ustnej katechezy, między Ewangeliami tymi zachodzi wielkie podobieństwo.
Bóg jest tak dobry, że pozwala nam śledzić od początku dzieje tej najświętszej i najważniejszej dla nas ze wszystkich ksiąg. Księgi, w której znajdujemy owo Słowo Boże, które się Ciałem stało. Dzięki temu możemy dzisiaj z całym spokojem stwierdzić, że Ewangelia spisana przez apostołów i ich uczniów przetrwała nie zmieniona do dnia dzisiejszego.
Gdy bierzemy do ręki listy i pisma pierwszych chrześcijan, którzy żyli jeszcze w czasach apostołów, widzimy, że znali oni doskonale Ewangelię i nieraz przytaczają jej słowa. Odnajdujemy Ewangelię w listach świętych męczenników Barnaby, Klemensa, Ignacego i w innych pismach z czasów apostolskich. Słowa Pana Jezusa są dla nich świeże, żywe, nowe i bliskie. Nic dziwnego, że idą na mękę i śmierć za prawdę ewangelijną.
Papiasz, uczeń św. Jana, stwierdza, że „Marek jako tłumacz Piotrowy spisał starannie z pamięci mowę i czyny Pana, a Mateusz po aramejsku uporządkował mowy Pana“. Św. Ireneusz, Klemens Aleksandryjski i inni pisarze starochrześcijańscy wymieniają ewangelistów i opowiadają, w jakich okolicznościach swe księgi spisali.
Wiecie, że przed wynalezieniem druku księgi przepisywało się ręcznie. Zachowały się takie odpisy czterech Ewangelii sporządzone w dwieście do trzystu lat od śmierci apostołów, a także księgi Ewangelii dawniejsze, częściowo zniszczone. Najstarsza kartka ze słowami Ewangelii została odkryta niedawno, bo w roku 1935. Jest to resztka księgi zawierającej Ewangelię św. Jana, przepisanej, jak dokładne badania uczonych wykazały, około roku 130, czyli niedługo po śmierci apostoła. Na kartce tej, sprzed dwóch blisko tysięcy lat, ze wzruszeniem odczytujemy słowo w słowo tak dobrze znaną nam rozmowę Jezusa z Piłatem w czasie męki, przed wyprowadzeniem Zbawiciela na śmierć krzyżową. Między innymi znajdujemy owe zdania, które Opatrzność Boża specjalnie na nasze czasy zachowała: „Odpowiedział mu Jezus: »Sam mówisz, że ja jestem królem. Jam się na to narodził i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, który z prawdy jest słucha głosu mego«. Mówi do Niego Piłat: »Cóż to jest prawda?«“ (J 18, 37 nn). Prawdziwie na nasze czasy, gdy ludzie nie chcą uznać Chrystusa królem, a od prawdy się odwracają.
Na podstawie tych starych rękopisów, a także zachowanych do dzisiaj tłumaczeń na język syryjski i łaciński sporządzanych już w drugim wieku i ogromnie licznych przytoczeń Ewangelii u Ojców Kościoła pierwszych wieków możemy z całym spokojem stwierdzić, że Ewangelia jest ta sama i nie zmieniona od czasów apostolskich.
Czytając Ewangelię znajdujemy się więc w czasach apostolskich. Pomyślcie -ewangeliści żyją i piszą wśród ludzi, którzy sami doskonale znają spisywane nauki i zdarzenia i żywo się nimi interesują. Jedni Chrystusa miłują, inni nienawidzą. W takich okolicznościach ewangeliści musieli pisać prawdę. Wrogowie wytknęliby im każdą nieścisłość, a przyjaciele mieliby żal za przeinaczenie prawdy Chrystusowej. Zresztą gra szła o wysoką stawkę, bo o życie i męczeńską śmierć. Świadek, który się daje umęczyć i zabić za głoszoną przez siebie prawdę, jest wiarogodny. Apostołowie są takimi świadkami. Pierwsi chrześcijanie dobrze to rozumieli i dlatego męczenników nazywali „martyres“, czyli świadkami prawdy. Ze wszystkich apostołów i ewangelistów jeden tylko św. Jan uniknął śmierci męczeńskiej, wszyscy inni krwawo przypieczętowali głoszoną przez siebie Ewangelię o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Pana. Na nasze czasy, czasy niewiary, Bóg szczególnie żywo odsłonił prawdę ewangelijną. W szeregu odkryć w ostatnim dziesiątku lat przemówiły starożytne dokumenty, a także przemówiły kamienie. Wykopaliska dokonywane w Jerozolimie raz po raz rzucają żywe światło na prawdę Ewangelii. Między innymi odnaleziono Betsaidę, ową sadzawkę o pięciu portykach, przy której Pan Jezus uzdrowił chorego od 38 lat i Litostrotos, na którym zasiadał Piłat, by sądzić Zbawiciela.
Mamy pewność, że ewangeliści pisali prawdę i że ta prawda na kartach Ewangelii do naszych czasów przetrwała. To znaczy, że z Ewangelii przemawia już nie Mateusz, Marek, Łukasz i Jan, ale sam Jezus, Jego słowa, czyny i cuda. Już Się nie dziwimy, że słowa te zasługują na cześć najwyższą, bo to słowa Syna Bożego. W Ewangelii trzeba odszukiwać żywego Chrystusa. Tego, który uzdrawia chorych, wskrzesza umarłych. Trzeba towarzyszyć samotnemu, gdy wśród ciemności nocy idzie na górę, aby się tam modlić.
Trzeba odnaleźć Niemowlę w żłobie betlejemskiej stajni i Tego, który łamie święty Chleb przy Ostatniej Wieczerzy. Trzeba Go odszukać, by uwierzyć i pokochać gorąco. Najbardziej trzeba Go znaleźć rozpiętego na krzyżu za nasze grzechy. Ewangelia jest prawdziwym testamentem, przekazanym przez ojców naszych. Od tysiąca lat naród polski żyje prawdą Ewangelii. Na niej uczyli się miłości i świętości święci: Wojciech, Stanisław Szczepanowski, Jan Kanty, Jadwiga, Kinga, Kazimierz, Stanisław Kostka i tylu innych. — Otrzymaliśmy święty spadek po ojcach i mamy obowiązek przekazać go następnym pokoleniom. Dlatego w każdym domu musi być księga Ewangelii, a każdy ojciec powinien sobie uważać za zaszczyt i obowiązek przynajmniej raz w tygodniu czytać głośno Ewangelię wraz z całą rodziną. Dzieci wasze muszą się wychować na Ewangelii, bo znajdą w niej chleb żywy i mocny, który je będzie krzepił w ich drodze do królestwa niebieskiego.
Chrystus na to się narodził i na to przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie, i kto z prawdy jest, ten słucha głosu Jego (por. J 18, 37).