„Wyszedł, który chciał siać nasienie swoje”. Tym, który sieje jest Jezus, nasieniem jest słowo Boże. Jezus, nasz Pan, Mistrz, i Zbawiciel przez trzy lata głosił swą naukę w Palestynie. Pisze św. Łukasz, że chodził po miastach i wioskach, każąc i przepowiadając Królestwo Boże (por. Łk 8, 1).
Cierpliwie i pracowicie siał ziarno zdrowej prawdziwej nauki. Misję nauczania prawdy Bożej przekazał założonemu przez siebie Kościołowi, tj. apostołom i ich następcom: „Jako mnie posłał Ojciec, i ja was posyłam” (J 20, 21). „Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28, 19). „Kto was słucha, mnie słucha” (Łk 10, 16). Kościół tę misję swoją już prawie dwa tysiące lat wypełnia. Dziś nauka Jezusa Chrystusa rozlega się z tysięcy ambon, głoszą ją tysiące biskupów i kapłanów. Widzimy więc, że głoszenie słowa Bożego zajmuje w Boskim planie zbawienia bardzo ważne miejsce. Zastanowimy się nad tym, jak rozmaici ludzie słowa Bożego słuchają i jak go słuchać należy.
Jedno ziarno upadło koło drogi. Smutny los tego ziarna. Zostało przez ludzi zdeptane, a później przyleciały ptaki i porwały je. Niektóre dusze są podobne do wydeptanej drogi. Wprzód otwarta na wszystkie porywy, rozproszona, lekkomyślna, próżna, światowa. Jej rozmowy wciąż obracają się dokoła bliźnich, sądzi ich, krytykuje, potępia. Ludzie tacy nigdy się poważnie nad swoim życiem nie zastanawiają. Czasem taki znajdzie się w kościele, usłyszy kazanie, tak jak zdarza się, że ziarno rzucone przez siewcę upadnie koło drogi, zamiast w przygotowaną rolę. Ziarno Boże w takiej duszy nawet nie skiełkuje. Natychmiast zostanie zdeptane, a później porwie je ptak ł nawet śladu po nim w duszy nie zostanie. Tylko tam w księgach niebieskich sprawiedliwości Bożej zostanie zapisane, że zmarnowała ona znowu łaskę, znowu straciła okazję wejrzenia w siebie, nawrócenia się. Ludzie tacy bardzo lubią wydawać sąd o kaznodziei. Chwalą go, lub ganią. Ale nigdy nie przychodzi im na myśl, by słyszane słowa zastosować do siebie. By wydobyć z nich naukę dla życia swojego. O, biedne dusze, czemu patrzycie na powłokę? Dlaczego szukacie zła, a nie szukacie zdrowego ziarna prawd Chrystusowych? Nie uważajcie na to, kto i jak do was mówi, ale słuchajcie tego, co mówi, bo chociażby mówił najbardziej nieudolnie, to przecież głosi, naukę Jezusa, która cenniejsza od wszystkich bogactw na świecie. Kaznodzieje są rozmaici, ale przez każdego z nich przemawia ten sam Jezus. Nie patrzcie na narzędzie, ale na tego, kto się tym narzędziem posługuje. Dusze, które porównaliśmy do zdeptanej drogi, to są dusze płytkie i lekkomyślne.
„A drugie ziarno padło na opokę, a gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci” (Łk 8, 6). „…Ci są, którzy gdy usłyszą, z weselem przyjmują słowo, ale korzenia nie mają, ci do czasu wierzą, a czasu pokusy odstępują” (Łk 8, 13). – To są dusze słabe. Idą za głosem Jezusa, jak długo prowadzi ich drogą łatwą i przyjemną, ale gdy zażąda ofiary, gdy się zjawi silniejsza pokusa, odstępują. Ich wiara jest płytka i słaba, nie są godni miana katolików, uczniów Chrystusowych. W gospodarce Bożej to są plewy, które zanieczyszczają zdrowe ziarno. To są kłosy puste. Dzisiaj na łanie Bożym jest wiele takich, kłosów, bo przyznawanie się do wiary Chrystusowej dzisiaj nic nie kosztuje. Ale kto wie, czy Jezus nie zechce oczyścić klepiska swojego, jak mówi św. Jan Chrzciciel? Czy nie weźmie wiejadła w rękę swą, aby plewy od ziarna oddzielić?
Dzisiaj nikt nie wie, co dzień jutrzejszy przyniesie. Może Bóg zażąda, byśmy krwią naszą wiarę przypieczętowali. Czy znajdziemy wtedy w sobie takie męstwo, jak mieli męczennicy z pierwszych wieków chrześcijaństwa? Czy też okaże się, że jesteśmy kłosami pustymi, plewą nieużyteczną, w której nie potrafiła się zakorzenić nauka Chrystusowa?
Święta Agnieszka, dziewica i męczennica z bogatego rzymskiego rodu, miała trzynaście lat, kiedy ją stawiono przed sądem i zażądano, żeby się zaparła wiary Chrystusowej. – Patrzcie, to dziecko prawie. Sama stoi pośród wrogów, ale jej męstwa nie potrafiły przełamać ani namowy, ani groźby. Nie zaprze się Jezusa, nie zdradzi Oblubieńca swojego. Idzie na miejsce męki. Kajdany są zbyt wielkie na jej dziecinne’ ręce i nogi. Św. Hieronim powie, że szła z radością. Dokoła wszyscy płakali, ona jedna szła radosna. A gdy kat jeszcze zwlekał, tak się odezwała: „Krzywdą jest dla Oblubieńca czekać na oblubienicę swoją”. – O, jak bardzo czysta dzieweczka kochała swego przeczystego Oblubieńca. Jaką wiarę, miała niezłomną. Stanęła, pomodliła się, skłoniła głowę, czekając na cios, który miał zakończyć jej mękę. Pisze znów św. Hieronim, że kat zadrżał i zbladł, ale dziewica, bohaterka Boża nie zadrżała. Po chwili krew trysnęła, męczeństwo się dokonało, a czysta dusza Agnieszki zatopiła się w jasnościach nieba.
O, jak wspaniale wzrosło ziarno prawdy Bożej w duszy Agnieszki. Jaki cudny wydała owoc krew dzieweczki, męczenniczki, dobrowolnie przelana. Jednym słowem mogła swe życie ocalić, ale ona wolała życie oddać, niż zaprzeć się Jezusa. Możemy sobie wyobrazić, jak Agnieszka słuchała słowa Bożego. Na pewno nie uważała na osobę kaznodziei, ale całą duszą chłonęła prawdy Boże. Przecież to głos jej Oblubieńca, to- nauka Jezusa. Tak, tylko taka wiara i taka miłość wychowuje męczenników, te najpiękniejsze kwiaty na roli Bożej.
„Inne ziarno padło między ciernie, a gdy ciernie razem wzrosły, przydusiły je“ (Łk 8, 7). „…Ci są, którzy usłyszeli, a odszedłszy, od trosk i bogactw, i rozkoszy życia bywają zaduszeni i nie przynoszą owocu“ (Łk 8, 14).
Padło słowo Boże na dobrą ziemię. Życie duszy już się zaczęło rozwijać, ale przyszły troski, przyszły bogactwa i rozkosze i zapomniał człowiek o Bogu, o tym, że ma duszę nieśmiertelną, a całą wolą swoją zwrócił się do spraw doczesnych, światowych. – Jaka dziwna nauka Jezusa, który bogactwa i rozkosze nazywa cierniami. O, jak całkiem inaczej patrzy na życie Syn Boży niż my na nie patrzymy. On wie, jak bardzo rani nasze dusze zbytnie przywiązanie do dóbr i przyjemności tego świata, wie, że dusza tym zatrutym cierniem zraniona stanie się ślepa na sprawy Boże, sprawy nadprzyrodzone. Dlatego cierniami nazywa bogactwa i rozkosze, a uczniom swoim w nagrodę za wiarę obiecuje krzyż i cierpienie. „Jeśli kto chce iść za mną, niechaj zaprze samego siebie, a weźmie krzyż swój na każdy dzień i niech idzie za mną” (Łk 9, 23). Nie ma innej drogi, która prowadzi do Jezusa, tylko krzyż i umartwienie. – Powiedział Zbawiciel: „Jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy pomrzecie” (Łk 13, 3).
Nie tylko bogactwa i rozkosze nazywa Jezus cierniami. Powiada, że są nimi także i troski. Ten chwast dziś bardzo się pleni na roli Bożej. Dzisiaj prawie każdy ma kłopoty, zmartwienia, przykrości. Ale nie wolno na to pozwolić, by owe troski zagłuszyły w nas ziarno Boże. Pamiętajmy, że wszystkie choćby najcięższe zmartwienia przeminą, a Bóg i dusze nasze pozostaną. Inne ziarno padło na ziemię dobrą, a gdy urosło, wydało owoc stokrotny” (Łk 8, 8). „Ci są, którzy dobrym, a wybornym sercem usłyszawszy, zachowują słowo i owoc przynoszą w cierpliwości (Łk 8, 15). Błogosławione te dusze. Sobie gotują zbawienie, a Sercu Jezusowemu przynoszą chwałę i radość. Przyjmują naukę Zbawiciela dobrym i wybornym sercem. Stosują ją do życia swojego. Mają silną i według tej wiary żyją i przynoszą owoce dobrych uczynków. Jezus dodaje, że owoc swój przynoszą w cierpliwości. Tak, bo życie uczciwe, sprawiedliwe, czyste, wedle prawa Bożego nie zawsze jest łatwe i trzeba nieraz wiele wycierpieć, aby się na drodze Bożej utrzymać.
Drodzy w Chrystusie Panu, wyciągnijcie z dzisiejszej Ewangelii świętej cztery praktyczne wskazówki i zastosujcie je w życiu:
Słuchajcie zawsze kazania „dobrym i wybornym sercem”. Choćby sam anioł przyszedł z nieba i głosił naukę, nie będzie z niej pożytku, jeżeli serca słuchających nie będą dobre, nie będą przygotowane. Serce musi użyźnić modlitwa i laska Boża, a dopiero wtedy ziarno. Boże będzie mogło wzrosnąć i przynieść plon. Dlatego, kiedy śpiewacie tę piękną pieśń przed kazaniem, proście zawsze gorąco Boga, żeby dał światło kaznodziei, a wasze serca żeby ożywił łaską swoją i otworzył na przyjęcie świętej nauki.
Kiedy słuchacie kazania, pamiętajcie, że ten, kto do was mówi, mówi w imieniu Jezusa. Ma prawo i obowiązek tak mówić, bo sam Zbawiciel go do tego powołał. „Kto was słucha, mnie słucha “ (Łk 10, 16). Niechaj wam będzie obojętna jego osoba i sposób mówienia, nie zapominajcie, że jest on tylko nieudolnym narzędziem w ręku Boga.
Starajcie się z każdego kazania wyciągnąć naukę dla siebie. Stosujcie to, co słyszycie, do własnej duszy, a nigdy do innych. Słuchaj tak, jak gdybyś był sam jeden w kościele, bo za siebie tylko będziesz musiał kiedyś zdać rachunek.
W domu przypomnij sobie, co słyszałeś. Jeszcze raz rozważ prawdę Bożą. Niechaj twoja dusza nie będzie jak ta droga, na którą ziarno Boże padło, ale natychmiast zostało zdeptane.
Bracia i siostry ukochani, nie zatykajcie uszu na głos Jezusowy. Woła do was w dzisiejszej Ewangelii: „Kto ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha” (Łk 8, 8). On przyszedł na to, aby nam objawić skarby swojego Serca i swojej mądrości przedwiecznej. Niechaj dusze wasze staną się tą dobrą rolą, która przyniesie stokrotny plon.
Jezus woła: „Jam jest światłość świata, kto za mną idzie, nie chodzi w ciemności, ale będzie miał światłość żywota“ (J 8, 12).
Zaprawdę, Panie nasz, jesteś światłem, które oświeca ciemność umysłów naszych, i ogniem jesteś, który nasze zimne serca rozpala. Daj nam tę łaskę, byśmy nigdy nie zmarnowali tego ziarna, które w dusze nasze wrzucasz.
Amen.